JAK DOBRZE REAGOWAĆ NA KRYTYKĘ?

JAK DOBRZE REAGOWAĆ NA KRYTYKĘ?

Być krytykowanym to nic przyjemnego. Krytyka z reguły oznacza, że w czyjejś ocenie coś nam poszło nie tak, że nie stanęliśmy na wysokości zadania, że mogliśmy postarać się bardziej. Jednym słowem: zawiedliśmy. Trudno ją zatem lubić. Jeszcze trudniej sobie z nią radzić. Nic dziwnego zatem, że najczęściej decydujemy się na ucieczkę od niej.

Niestety, unikanie jest rozwiązaniem, które przynosi krótkotrwałą ulgę. W dłuższej perspektywie  bowiem skutecznie powstrzymuje nas przed wykształceniem w sobie umiejętności odpowiedniego reagowania. Nie nauczymy się przecież pływać, jeśli nie wejdziemy do wody. Dobra reakcja na krytykę jest natomiast jedyną furtką otwierającą nam drogę do rozwoju.

FUKO

Zanim skarcimy się za to, że na krytykę zareagowaliśmy przesadną złością, zamknięciem w sobie czy zmarnowaniem reszty dnia, warto sobie uświadomić, że niewiele osób potrafi odpowiednio ją dawać. Winę należy zatem podzielić na dwa. Konstruktywna krytyka, zwana również feedback, ma swoje żelazne elementy, które w połączeniu tworzą wartościową, a nie wartościującą(!), informację zwrotną. Ich pierwsze litery tworzą akronim FUKO i kolejno oznaczają:

  • F – fakty – zawsze odnosimy się do faktów niepodlegających dyskusji, nie oceniamy („Kiedy spóźniasz się pół godziny na nasze spotkanie i mnie o tym nie informujesz…”)
  • U – uczucia – opisujemy własne reakcje na czyjeś słowa, zachowanie czy postawę („…czuję się zlekceważony, mam wrażenie, że nie szanujesz mojego czasu, i nie mam ochoty znowu się z tobą umawiać…”)
  • K – konsekwencje – akcentujemy to, jak fakty i uczucia wpływają na sytuację („To wpływa na mój stosunek do Ciebie i pogarsza nasze relacje. Poza tym tracę czas, który mógłbym przeznaczyć na swoje zadania….”)
  • O – oczekiwania – deklarujemy, czego w danej chwili potrzebujemy („Chciałbym, żebyś zawsze mnie informował o spóźnieniu dłuższym niż 10 minut.”)

Niby proste, niby logiczne, ale jednak masie osób sprawia trudność. Kiedy ktoś nie stosuje się do tych zasad i zwyczajnie wyładowuje na nas swoje frustracje, trudno o zachowanie klasy. Niemniej jednak, warto się o to postarać. Dla siebie.

Wrażliwe poczucie własnej wartości

Tym, co w przypadku krytyki cierpi najbardziej, jest nasze poczucie własnej wartości. Negatywna ocena celnie w nie trafia.  Nie jest tajemnicą fakt, że większość ludzi boryka się z zaniżoną samooceną i brakiem pewności siebie. Kiedy zatem ktoś mówi nam coś negatywnego na nasz temat, czujemy się zagrożeni i broniąc się, reagujemy bardzo emocjonalnie. Jak łatwo się domyślić, nie są te emocje, które lubimy przeżywać. Co więcej, sprowadzają one repertuar naszych zachowań do dwóch możliwości: walki lub ucieczki – albo wejdziemy w ostry spór z osobą, która nas krytykuje, albo podkulimy ogon i opuścimy sytuację. Żadne wyjście nie jest dobre.

TRZECIE DRZWI

Na szczęście, jako istoty rozumne, mamy jeszcze jedną możliwość rozwiązania sytuacji. Do skorzystania z niej trzeba jednak na chwilę wystudzić emocje, a ciężar radzenia sobie przerzucić na mózg. Tylko takie działanie pozwoli nam wejść w metapozycję, czyli przyjąć rolę obserwatora. Innymi słowy, musimy zdysocjować sie do sytuacji, w której jesteśmy – to trochę tak, jakbyśmy stanęli obok siebie i popatrzyli na siebie okiem bezstronnej osoby, która jednak zna nas bardzo dobrze. Gdy to się uda, trzeba sobie (czyli spokojnemu obserwatorowi) zadać kilka pytań.

KRYTYKUJĄCY NA PIERWSZYM PLANIE

W pierwszej kolejności, musimy ustalić, czy w gorzkich słowach, które właśnie usłyszeliśmy, na pewno chodzi o nas. Zatem: Czy w tej krytyce jest coś, co mogłoby podważać jej obiektywność? Czy swoim zachowaniem mogliśmy czymś urazić naszego rozmówcę? Co mogło się mu nie spodobać? Wszyscy bowiem jesteśmy tylko ludźmi i może zdarzyć się tak, że niechcący dotknęliśmy obszarów problematycznych osoby, która nas krytykuje – napiętnowaliśmy jej słabe strony (o których nie wiedzieliśmy), uraziliśmy jej wartości, dotknęliśmy nierozwiązanych kwestii z jej przeszłości. Możliwe jest, że nią pokierowały emocje, że krytyka nie jest merytoryczna. Wtedy tym bardziej należy zachować spokój. Zupełnie niepotrzebne dawanie się ponieść emocjom sprawi, że złe nastroje się spotęgują, a sedno problemu pozostanie nieznane.

BEZ UKRYTYCH INTENCJI

Możliwe jednak, że takich elementów nie odnajdziemy, a krytyczne słowa są w pełni uzasadnione. Z pozycji bezstronnego obserwatora potrafimy wtedy powiedzieć, że rzeczywiście nasze zachowanie nas samych nie satysfakcjonuje. Co wtedy? Cóż, wtedy trzeba przede wszystkim… podziękować! Przecież to świetna sprawa, że teraz jesteśmy świadomi niedociągnięć i w przyszłości możemy ich uniknąć. Potraktujmy to jak dobrą monetę – konstruktywna krytyka niewątpliwie świadczy o tym, że ktoś podjął wysiłek konfrontacji, by poprawić sytuację, w której się znaleźliśmy. Wyraził tym samym zainteresowanie naszą osobą, wzajemnymi relacjami i naszym rozwojem. Mógł tego nie robić, a my bez tych krytycznych słów moglibyśmy powtarzać pewne błędy do końca życia.

Bez względu na to, co leży u źródeł krytyki, zawsze warto na wstępie powiedzieć sobie „Jakże interesujący punkt widzenia!” i z zaciekawieniem podejść do usłyszanych właśnie słów. Taka postawa pozwala poszerzyć własne mapy percepcyjne, co okaże się przydatne w jeszcze niejednej życiowej sytuacji.